środa, 13 kwietnia 2011

Igor Janke do łagru! - za mało mu państwa.

Na łamach "Uważam Rze" Igor Janke zdradza objawy po-smoleńskiej czkawki. "Jesteśmy" słabi, bo samolot z prezydentem jest się rozbił. "Pozwoliliśmy" aby się jego Tupolew roztrzaskał. " Doprowadziliśmy do sytuacji, w której politycy, ze strachu przed gniewem ludu, bali się wydać pieniądze na porządne samoloty".
To cudownie, panie Igorze, "otake Polske" nam chodziło - jak mawiał klasyk. Chciałbym się doczekać Polski, w której każdy polityk drżałby z przerażenia przy wydaniu każdej złotówki obawiając się, że może go spotkać społeczny lincz. Marzę o dniu, w którym każdy podatkowy darmozjad będzie na tyle przestraszony swoim zawodem, że ucieknie do sektora prywatnego, a prezydenci będą musieli płacić za samoloty ze swojej własnej kieszeni.
Ale Igor Janke ma inne obawy - w jego mniemaniu państwo powinno kupować samoloty, budować pomniki, drukować pieniądze, dotować "Frondy" oraz rozdawać dzieciom cukierki w państwowych przedszkolach (by wymienić tylko strategiczne branże).
Mój pomysł brzmi więc następująco - wyślijmy Igora Jankego do łagru. Tam dopiero poczuje potęgę państwa! Jego prezydent (wódz) będzie tak silny, że doleci gdzie chcę i w każdą pogodę, a jak ktoś coś zawali, to go zabiją. Siedząc w obozie pracy redaktor Janke będzie miał szansę osobiście przekonać się, że państwo będzie tak silne, że o zakup nowych samolotów dla prezydenta i jego ekipy nikt go nawet nie zapyta. I do żadnej katastrofy smoleńskiej już nigdy nie dojdzie. I nikt już nie powie, ze "Państwa nie ma, państwo nie działa".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.