poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Nowe Państwo Tomasza Terlikowskiego


Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu zebrała się po raz kolejny spora rzesza pobożnych socjalistów, których stężenie na metr sześcienny przekroczyło bezsprzecznie bezpieczne normy. O płomiennym przemówieniu Jarosława "Władzy" Kaczyńskiego nie wspomnę, bo to jest blog o prawicy, a on w czasie umizgów do Napierniczaka wyraźnie powiedział że PiS w zasadzie to jest lewicą.
Ale wróćmy do klimatów "mamy moralne prawo do władzy". Bo oto Tomasz Terlikowski - którego skądinąd cenię jako obrońcę wiary - w przypływie podniosłej atmosfery "pikniku martyrologicznego" napisał na swej dotowanej przez państwo Frondzie, że "uda się zbudować nowe państwo, IV Rzeczpospolitą".
I tu pozwolę wtrącić swoje, libertariańskie, 3 grosze.
Choć pobożni socjaliści z Krakowskiego Przymierza myślą, że jedyną alternatywą dla IV RP jest III RP Michnika, Kiszczaka, itd., uważam że nie potrzeba nam żadnej RP. Ja naprawdę nie chcę mieć żadnego prezydenta ani posłów, których później w razie katastrofy lotniczej należałoby urzędowo opłakiwać. Chciałbym, żeby wszystkie usługi podlegały swobodnej konkurencji i nie jest do tego potrzebna I, II, III, ani nawet IV RP.
Poza tym, z kim, drogi P. Terlikowski, mielibyśmy tworzyć tą IV RP i czym ona miałaby się różnić od III RP? Tym, że szefem rządu byłby Jarosław K., a na wszystkich urzędach obecnie zajmowanych przez PO i PSL siedzieliby pobożni socjaliści drukujący pieniądze "po katolicku", ściągający składkę na ZUS w imię "dobra wspólnego" oraz nakładający VAT na wszystko co się rusza "w imię dobra Narodu i ofiar katastrofy smoleńskiej".
 ...
Pobożni socjaliści twierdzą, że się policzyli - że popatrzeli ile ich jest i teraz mogą już dokonać rewolucji (Barbara Fedyszak-Radziejowska chce nawet walczyć na śmierć i życie). Ale ich rewolucja byłaby przewrotem pałacowym dokonanym przy jednoczesnym wzmocnieniu państwa. Znając socjalistyczną mentalność polskiej prawicy, wolę już Tuski i Miecugowy ...


PS. Wczoraj na Mszy ksiądz czytając list biskupów przejęzyczył się i powiedział o "70-ej rocznicy Zbrodni Kaczyńskiej" - dobrze że stałem pod chórem.

3 komentarze:

  1. Eee, trochę Pan spłaszczył ten "piknik na Krakowskim". Bo bardzo wielu obecnych przyszło tylko po to, by zaprotestować przeciw obrzydliwemu kłamstwu smoleńskiemu obecnych rządzących.
    Powie Pan, że każdy rząd z definicji musi kłamać. Być może. Ale nie w każdej sprawie. A w tej to kłamstwo jest wyjątkowo obrzydliwe, bo dotyczy zmarłych. A kłamiący to sitwa małych cwaniaczków, którzy najpierw narozrabiali, a teraz robią większe i mniejsze podłości, żeby bronić własnej skóry.
    Zatem spora część zgromadzonych przyszła nie dla polityki a dla etyki życia publicznego. I chwała im za to, niezależnie od rachub wyborczych tego czy innego polityka. A doprawdy nie rozumiem, czym Tusk i Miecugow mieliby być lepsi od Kaczyńskiego i Wildsteina.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Henryku, ale nie ukrywajmy, że większość obecnych słuchała Jarosława z napięciem i wolałaby go przy władzy. Czyli to był wiec zdecydowanie polityczny, a przynajmniej tak go odbierało 90% obecnych - jak chociażby wspomniany Terlikowski, Fedyszak-Radziejowska, itd.
    Terlikowski przecież napisał, że chodzi o nieszczęsną IV RP. I właśnie o to mi chodzi, że ich wyśnione Nowe Państwo byłoby sitwą nawet gorszą niż obecna. Kaczyński i jego nadworni intelektualiści z "Gazety Polskiej" to szczerzy i wierzący socjaliści. Dlatego właśnie wolę łże-liberałów od autentycznych i oddanych sprawie zwolenników państwa chrzczonego Kościołem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale doprawdy nie pojmuję wiary w łże-liberalizm Tuska et consortes. Z punktu widzenia wolnorynkowości PiS i PO są po równych pieniądzach - w niektórych kwestiach gorszy jest PiS a w innych PO. PiS obniżył składkę a PO podwyższa podatki, co jest częściowo przypadkiem a częściowo nie. PiS jednak stara się zachować niezalezność SKOK-ów, które są poczciwymi niepaństwowymi kasami oszczędności. PO zdaje się wierzyć w zdolność centralnej biurokracji do reformy szkół i uniwersytetów - obie reformy bardzo szkodliwe. PiS ma gorszą kartotekę w dziedzinie służby zdrowia. Nieco gorszą.
    PiS ma lepszych ludzi i lepsze wyczucie sfery imponderabiliów, tradycji, etc. Naprawdę, nie da się powiedzieć, że to wszystko jedno czy autorytetami będą Wildstein lub Ziemiewicz czy Lis lub Miecugów. W idealnym świecie by sie równowazyli. Ale tu i teraz dwaj ostatni mogą narobić takich szkód w świadomości, z jakich trudno będzie się podnieść. A przecież ani Wildsteina ani RAZa nie można posądzić o pobożność.
    Panie Jakubie miły, istnieje coś takiego jak blask prawdy - i nie wszyscy, którzy o tę prawdę w życiu publicznym sie upominają, czynią to dla korzyści prezesa Kaczyńskiego.

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.