czwartek, 16 czerwca 2011

Finlandyzacja a la Cichocki.

Nieoceniony dr Marek Cichocki znów wdał się w dyskusję na temat tematy "makro". Tym razem okazją była wielka konferencja "Polska -wielki projekt", na której dyskutowano o tym, jak by tu ulepszyć "nasze" państwo.
Sam filmik jest niesłychanie nudny (niech świadczy o tym chociażby fakt, że przede mną oglądało go zaledwie 20 osób) i nie polecam go nikomu, ale ja poświęciłem się dla sprawy po to, żeby móc o nim odpowiedzieć.
Dr Cichocki wkroczył na swym wykładzie w groźne klimaty absurdu stwierdzając nagle, że katastrofa 10 kwietnia pokazała, jak słabe mamy państwo (!!!). Rzeczywiście, ledwo dycha ...
Wg czcigodnego prelegenta katastrofa w Smoleńsku pokazała obywatelom, że państwo nie funkcjonuje. Cóż, wszystko jest kwestią tego, gdzie skierujemy wzrok. Ja, na przykład, byłem dziś na stacji benzynowej, w Biedronce oraz w miejskim urzędzie i doszedłem do całkowicie odmiennego wniosku. Na stacji państwo obrabowało mnie z kilkudziesięciu złotych za kupno benzyny, w Biedronce oddałem mu VAT-owy haracz, a w urzędzie miałem po raz setny w swym życiu okazję poobserwować pracę darmozjadów i kawopijców. Wg mnie państwo ma się w Polsce aż nadto dobrze. Być może Marek Cichocki ma inną perspektywę, gdyż sam pracuje dla państwa...
Prawdziwym smaczkiem wypowiedzi Cichockiego jest jednak jego wezwanie do "finlandyzacji" Polski. Pracownik naukowy UW sugeruje mianowicie, iż powinniśmy pójść śladem Finlandii i wprowadzić powszechne szkolenia wojskowe dla wszystkich mężczyzn (bo Rusek może zaatakować). Czy p. Cichocki sam również chciałby zamieszkać w koszarach? Wątpliwe - tacy ludzie jak on są przecież od tworzenia "wielkich projektów", za które ginęliby inni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.