niedziela, 24 lipca 2011

Libertarianie do więzienia

W "Naszym Dzienniku" z 7 lipca (wiem, wiem, już trochę czasu minęło) zamieszczono wywiad z dr. Przemysławem Czarnkiem, konstytucjonalistą z KUL. Tematem krótkiej rozmowy było znieważanie prezydenta RP. Dr Czarnek przedstawił niezwykle radykalną interpretację przepisów zawartych w konstytucji i stwierdził, że: "Prezydent RP, poprzez sprawowane przez siebie funkcje niejako uosabia państwo. Tym samym znieważając prezydenta, znieważa się także państwo, podkopuje się jego autorytet".
Jako doktorant na tej samej uczelni co Dr Czarnek mogę mieć tylko nadzieję, że nie zajrzał on nigdy na mój blog ani nie czytał żadnego z moich artykułów. Gdyby bowiem wydało się, że krytykuję państwo, a nawet kwestionuję sens jego istnienia, miałbym jak nic sprawę w sądzie. Zresztą, nie tylko ja, gdyż libertarian jest w Polsce więcej, choć na pewno nie tyle co pobożnych socjalistów. Pobożni socjaliści są liczni i święcie przekonani o swojej moralnej wyższości nad "liberałami" i innymi anarchistami. Przecież każdy patriota, Polak i katolik powinien kochać swoje państwo, czyż nie?

wtorek, 12 lipca 2011

Upadek mitu układu medialnego na przykładzie "Uważam Rze"

Jeden z dogmatów pobożnego socjalizmu brzmiał do niedawna: "kto nie trzyma z Salonem, do tego nigdy nie zgłoszą się wielcy reklamodawcy". Mit ten bardzo chętnie powtarzany jest na całej prawicy, gdyż utrwala martyrologię ciemiężonych przez Układ, który zawłaszczył sobie "nasze" państwo.
Niestety, w 2011 mit ten runął z wielkim hukiem. A stało się tak za sprawą najpopularniejszego obecnie w Polsce tygodnika "Uważam Rze", który połączył w sobie dwie rzeczy, które do niedawna ortodoksom pobożnego socjalizmu wydawały się niemożliwe we współistnieniu: sukces komercyjny oraz anty-salonowość. O ile przez ostatnie 20 lat wszyscy z tak wielką lubością podkreślali, że do nich nigdy nie zapukają wielkie firmy, dziś na łamach "Uważam Rze" gości tyle reklam, że nawet "Polityka" wygląda nieco ubogo. Volkswagen, PKO, W.Kruk, Samsung, Omega, BPH ... Rzeczywistości, dlaczego zadajesz kłam tak wygodnemu mitowi?
Jeśli ktoś mi nie wierzy, niech weźmie do ręki dowolny numer tejże gazety i przekona się sam. Co drugi tekst polega w niej na otwartej krytyce tzw. Układu, a całość poprzeplatana jest reklamami towarów z wysokiej półki (reklam Biedronki ani wróżek nie widziałem). Firmy, które jeszcze niedawno uważano za nieformalnych współpracowników ohydnego układu, dziś reklamują się w gazecie, która niejako programowo występuje przeciwko układowi.
Kolejny mit, który upadł wraz z nastaniem "Uważam Rze" głosił, że w III RP nie sposób było zbudować silnych mediów, bo "w 1989 Michnik dostał od Kiszczaka GW i raz na zawsze ustalono podział rynku medialnego". Czyżby w 2011 nagle tajny podział rynku w tajemniczy sposób ustał?
Nie do końca. Pojawienie się "Uważam Rze" pokazało jedynie, że do sukcesu na rynku mediów potrzebna jest dziś przede wszystkim dobra akcja reklamowa (muszę przyznać, najlepsza w branży czasopism, jaką widziałem), świetna oprawa graficzna, prawicowi celebryci, którzy nie brną w niebezpieczne wolnorynkowe tematy, dobre zarządzanie (Jacek Karnowski jaki jest, każdy widzi, ale za to dobrze kieruje kolegami) oraz staranne unikanie kontaktu z prawicowymi autorytarystami (JKM, Adam Wielomski, itd.).

Osobiście wyznam, że "Uważam Rze" starannie unikam, gdyż poza odgrzewaniem Smoleńska, atakami na PO oraz anty-salonowym kanonem nie ma tam nic ciekawego. No może poza tym, że samo istnienie tejże gazety jest zdumiewającą falsyfikacją istnienia wszechobecnego lewicowego układu, którego macki sięgają wszędzie.