poniedziałek, 19 września 2011

Nergal schodzi na psy (tj. sprzedaje się państwu)

Nergal dopiął wreszcie swego i jest o nim głośniej niż o Dodzie. W świecie polityki i rozrywki na szczycie jest zawsze ten, o kim mówi się najwięcej, a sztukę tą p. Darski osiągnął do perfekcji. Mówi o nim cała Polska, a nawet i zagranica.
Wbrew temu, co mówią Tomasz Terlikowski czy też Piotr Semka, chciałbym na swym blogu wszem i wobec podzielić się z wszystkimi myślą, że to nie TVP zeszła na psy zatrudniając Pana Nergala, ale to Nergal zszedł na psy zatrudniając się w TVP. Choć wszyscy mówią o ogromnym dramacie i upadku mediów, ja wolałbym się skupić na kryzysie Darskiego.
Jego upadek polega przede wszystkim na tym, że po wielu latach ciężkiej pracy na rynku muzycznym sięgnął po podatki. Cokolwiek by nie powiedzieć o absolutnie dennym gatunku muzyki reprezentowanej przez rozkapryszonego eks-chłopaka Dody, w tej branży nie ma ani cienia dotacji ze strony państwa. Samorządy i budżet centralny bardzo chętnie wspiera muzykę poważną, ludową oraz inne popularne gatunki, ale metalowcom nie daje w zasadzie nic. Lewiatan uwielbia utrzymywać na swym pasku wielkich artystów po to, aby ci następnie wypowiadali się pochlebnie na jego temat, ale od satanistycznego metalu stroni. Nergal i jego Behemtoh przez lata szukał rynku zbytu i znalazł go poza granicami kraju, gdzie do dziś cieszy się większą popularnością niż w Polsce. Nie ważne jak bardzo denna jest muzyka tego zespołu, trzeba mu oddać to, że nie żył z dotacji, tylko w pocie czoła walczył o eksport swojego towaru. Wiele katolickich zespołów pobiera z państwowej kasy ogromne dotacje nie mrugnąwszy nawet okiem.
Upadek Nergala nastąpił więc w momencie, gdy sięgnął po kasę podatników i zdecydował się pojawić w TVP2.
Jako osoba wierząca uważam Nergala za opętanego i staram się, na ile mogę, przyczynić się do stosowania wobec niego ostracyzmu. Życzę mu też z całych sił. aby się kiedyś nawrócił i żałował za wszystkie swoje grzechy. Nie zmienia to jednak faktu, że jego działalność uważam za jak najbardziej legalną, a przynajmniej do momentu podpisania kontraktu z diabłem, czyli z państwem.

A na koniec mam pytanie do wszystkich święcie oburzonych obecnością Nergala w podatkowym domu schadzek: ilu z was było lub jest na tyle moralnych jak Nergal, żeby zamiast doić podatkową krowę lub żyć z zapisów w jednej z państwowych ustaw, pracować latami na życie, nie wspierając się przy tym żadnymi dotacjami?
Pod tym względem, szanowni pobożni socjaliści, możecie się od Nergala wiele uczyć. (Przynajmniej do niedawna, dziś Darski się już sprzedał i jest mi podwójnie obmierzły: jako satanista oraz jako podatkożerca).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.