czwartek, 3 listopada 2011

JKM ma w sobie coś z Palikota, a Palikot coś z JKM-a.

W połowie października Tomasz Cukiernik zauważył na łamach Najwyższego Czasu!, że w tych okręgach, w których Nowa Prawica nie mogła startować z powodu skandalicznego zachowania PKW zanotowano zwiększoną liczbę głosów dla Prawicy Marka Jurka, PJN-u oraz Ruchu Podtarcia Palikota. To, że wyborcy Nowej Prawicy głosowali na te dwie pierwsze partie nie dziwi zupełnie, dziwi jednak nieco fakt, że w zamian głosowali na Palikota. A może coś w tym jednak jest?
Palikot zbudował swoje poparcie przede wszystkim na skandalizowaniu i antyklerykalizmie - ale skandalistą jest przecież także JKM (ostatnio twierdzi, że Żydzi w Oświęcimiu byli bardziej wolni niż my bo nie płacili podatków!), a wśród jego zwolenników także można znaleźć wielu wojujących ateistów. Sam JKM deklaruje oczywiście przywiązanie do religii katolickiej, ale na każdym kroku podkreśla różnicę między wiarą a religią. Wiarę uważa za rzecz prywatną, a religię za obywatelski obowiązek dobrego konserwatysty. Nie jestem w stanie wniknąć w jego duszę, ale zbyt częste powtarzanie takich teorii w połączeniu z darwinizmem społecznym, który JKM wyznaje pozwala na daleko idące domysły ...
Nie dziwi więc, że skandalizujący antyklerykał Palikot zgarnął wolne głosy, które część osób tradycyjnie oddawało na JKM-a - wg mnie gorzelnik z Biłgoraju uczynił to z premedytacją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.