poniedziałek, 21 listopada 2011

Reklamy w "Uważam Rze" cd. - czyli o upadku mitu zmowy medialnej raz jeszcze.

W moje ręce trafił właśnie jeden z ostatnich numerów pisma zawodowych anty-salonowców, czyli "Uważam Rze". Nagłówek na pierwszej stronie głosi już obecnie dumnie, że mamy do czynienia z "największym w Polsce tygodnikiem" tworzonym przez "autorów niepokornych". Śmieszne jest to, że "niepokorni" w dalszym ciągu utrzymują, że zamiast państwa tak naprawdę gnębi nas jakiś "układ" (vel "salon"), z którym sami walczą, a jednocześnie utrzymują wiodącą rolę na rynku i przyciągają wciąż wielkich reklamodawców.
No właśnie, wśród reklamujących się w piśmie firm mamy m.in.: Maurice Lacroix, Intel, Lancię, Bank Millenium, Volkswagena, Samsunga, Hyundaia, Skodę, SKOK, a nawet państwo Izrael. Przyznają państwo sami, że firmy te nie są cukierniami ani warsztatem samochodowym u Zdzisia, lecz nieraz sporymi koncernami.
Mam więc pytanie: czy wielkie koncerny ryzykowałyby starciem z polskim "Salonem", gdyby "Uważam Rze" rzeczywiście z nim walczyło? Oczywiście, że nie. Bałyby się, gdyby w "Uważam Rze" pojawiały się teksty libertariańskie, kwestionujące np. podatki, istnienie banku centralnego, czy też państwowej armii. W taką malignę żaden Hyundai by się nie wdał, bo to rzeczywiście zagroziłoby jego pozycji.
Póki co więc zawodowi anty-Salonowcy mają się świetnie.

4 komentarze:

  1. Jakubie, przecież środowisko "URz" nie twierdzi, że wszystkie koncerny i korporacje chodzą na pasku rządu. To byloby absurdalne. Po prostu uważają, że mamy deficyt demokracji i jedni są bardziej uprzywilejowani od drugich, w dodatku oczywistym jest, że w miarę rozwoju gospodarki rynkowej i ucywilizowaniu społeczeństwa będzie stopniowo mniej przekrętów. Nie ma natomiast żadnego globalnego spisku. Przesadziłeś w drugą stronę.

    PS Proponuję zrobić research nt. ilości rządowych reklam w pro- i antysystemowych gazetach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że środowisko "URz" przyjęło taką strategię raczej w ostatnim czasie, kiedy już im zwyczajnie nie wypada pisać, że świat dużych mediów i reklam jest kontrolowany. To jest pewien proces; powoli zaczynają zmieniać zdanie. Ale pierwsza lepsza książka Ziemkiewicza, czy Wildsteina oraz artykuły pisane do niedawna przez osoby typu Łysiak czy Łysiak nieustannie przekonywały (a niekiedy nadal przekonują), że żyjemy w epoce ładu ustalonego jeszcze przy Okrągłym Stole i że złamanie "układu medialnego" nie jest możliwe.

    Zwróć uwagę, że ja nie twierdzę, że środowisko "Urz" twierdzi, że wszystkie koncerny są pro-rządowe, ale całkowicie pomija podstawowy fakt szkodliwości państwa i stać je jedynie na sugerowanie, że źle się dzieje tylko wówczas, gdy koncerny bratają się z wrogą opcją polityczną.

    Najbardziej irytuje mnie to, że wciąż pozują na ofiary wszechogarniającej lewicy i układu, a jednocześnie powodzi im się świetnie. Nie wspominając już o żałosnych bataliach o posady w państwowej telewizji.

    Propozycja researchu ciekawa, ale nie do końca rozumiem które gazety są antystemowe. Nawet w "NCz" większość publicystów jest zakochana w państwie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakubie, też jestem zwolennikiem teorii "ładu ustalonego przy Okrągłym Stole", bo trudno oczekiwać, żeby komuniści dobrowolnie oddali władzę w ręce bohaterskiej "Solidarności" i że mężczyźni przy wódce nie rozmawiają o interesach. Zbyt wiele jest przesłanek, zbyt wielu świadków, zbyt wiele afer w latach .90, zbytnia penalizacja słowa na "l...". Pytanie tylko do jakiego stopnia się ta ferajna ucywilizowała. Są opinie bardziej łagodne i bardziej radykalne. Nie ma dzisiaj ostrej cenzury, ale picie sobie z dzióbków władzy i dziennikarzy moim zdaniem jest faktem i też wg. zdania Ziemkiewicza czy Wildsteina. Dziwnym też trafem często są to ludzie (dziennikarze) o ciekawym życiorysie. Gazety "opozycyjne" uzyskują sukces bo a) brak cenzury b) trafiają w gusta swojego środowiska, pomimo że są wg. tego środowiska szczute. Przyznam, że poniedziałkowa wizyta w Kolporterze bywa czasem przygnębiająca, szczególnie kiedy obok siebie leży 3-5 bardzo poczytnych gazet, z czego jedna straszy Kaczyńskim, trzy na okładce mają jakieś z tyłka wyjęte zarzuty wobec Kościoła a ostatniej nie pamiętam. Dla "równowagi" z kolei obok leżą trzy egzemplarze "URz".

    PS Polecam zobaczyć laureatów tegorocznej nagrody Kisiela i powody nominacji. Jedno wielkie kółko wzajemnej adoracji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ ja nie przeczę Umowie Okrągłostołowej, bo do niej bezsprzecznie doszło, tylko że dotyczyła ona przede wszystkim pierwszych lat po upadku systemu. Mi chodzi o coś zgoła innego: o to, że państwo ma swoje własne wymagania i że prawicowe bajdurzenie o państwie minimalnym, rządach prawa, czy odsunięciu od władzy lewactwa to są wielkie mity. Prawicowa koncepcja państwa jest stratą czasu i nigdy nie będzie równie "sexy" dla mas, co lewicowy imprezowy egalitaryzm. Lepiej poświęcić czas libertarianizmowi, bo akceptując instytucję państwa prawica zawsze będzie na przegranej pozycji. Zawsze będą lewicowe, zepsute podatkami salony, które będą wyśmiewać przyzwoitych. Tak jest od zawsze.

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.