wtorek, 24 stycznia 2012

Kundel na salonach prawicy (czyli co prawica myśli o libertarianizmie)

Co myśli przeciętny prawicowiec o libertarianizmie? Zacznijmy od tego, że większość prawicowców zupełnie nie wie, co to jest. Niektórzy, gdy słyszą "wolny rynek", myślą od razu "Korwin-Mikke". Inni od razu odmawiają dyskusji twierdząc, że przecież państwo musi pomagać biednym. Ostatnio pojawiła się jednak jeszcze jedna kategoria prawicowców - wojujących z libertarianizmem. Do tego grona należą ci szczęśliwcy, którzy mieli szansę choć raz w życiu przeczytać jeden wolnościowy tekst, lecz poczuli się na tyle oburzeni w swej miłości do państwa, że postanowili walczyć z libertarianizmem wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Wiem o tym, bo sam miałem okazję polemizować z nimi na łamach "Najwyższego Czasu!" (JKM, Bartyzel, Meller, Tomaszewski, Kobus) lub czytać ich niewybredne komentarze na temat libertarianizmu na rozmaitych forach.
Prawie bym zapomniał o jeszcze jednej kategorii prawicowców, o której chciałem właśnie pisać. Stanowią ją zabłąkani libertarianie, którzy wprawdzie znają teorię wolności i wolnościowych autorów, lecz nadal czują silne związki z prawicą. Wiadomo, lubią trochę popomstować na Wyborczą, na Tuska, odwiedzać prawicowe strony i kupować prawicowe pisma oraz oddawać się wszystkim tym intelektualnym uciechom, którymi żyje prawdziwy prawicowiec.
Na pierwszy rzut oka taka postawa wydaje się być całkiem poprawna, gdyż tak się składa, że to prawica głosi dziś więcej pro-rynkowych haseł. Niestety jest to tylko część prawdy.
Gdybyśmy żyli 150 lat temu oraz mieli wolnorynkowe poglądy, z całą pewnością przymilalibyśmy się do lewicy. Tak zresztą było: liberalizm klasyczny był kojarzony z lewicą, czyli zwolennikami obalenia ustroju, w który faworyzował szlachtę i tworzył dla mas nieprzekraczalne bariery społeczne. Prawica była wtedy bardzo etatystyczna i opowiadała się za hierarchią społeczną narzucaną przez państwo. Rzecz jasna, XIX-wieczna lewica miała przede wszystkim rewolucyjne i komunistyczne oblicze, ale w tamtych czasach to ona była słabsza niż prawica i dlatego libertarianizm trwał w strategicznym sojuszu właśnie z nią jako z siłą próbującą zmienić status quo.
Wojny i rewolucje sprawiły, że prawica została zepchnięta do defensywy. Co jakiś czas próbuje się odrodzić, ale lewica jest dziś na tyle silna, że naturalnym sojusznikiem libertarian wydaje się być prawica. Niestety, zbyt wiele osób znających libertarianizm uważa, że prawica i libertarianizm to to samo.
Tymczasem libertarianizm to coś zupełnie innego niż lewica czy prawica. Jego obecny sojusz z prawicą ma na celu jedynie wypromowanie idei wolnorynkowych, po które w chwili rozpaczy sięgnęła obecnie prawica. Prawica ma swoje własne cele i założenia, które stoją z libertarianizmem w całkowitej sprzeczności i jeśli tylko poprawi się dla niej koniunktura, odrzuci libertariańskie hasła z wielką radością.
Prawdziwi, twardogłowi prawicowcy dobrze to rozumieją i dlatego już zawczasu próbują zamanifestować, że libertarianizm to tak naprawdę lewicowy koń trojański. Na każdym kroku wyrażają oburzenie, że libertarianie śmią targać się na świętość państwa oraz próbują nie dopuścić ich do głosu.

Libertarianie jak nigdy wcześniej potrzebują dziś świadomości własnej odrębności. Zbyt często dziś próbują szukać względów u prawicy, która ma całkowicie inne cele. Prawicowcy próbują na każdym kroku pokazać libertarianom, że są jak kundel, który przez przypadek wdarł się na prawicowe salony nadętych dysput o kształcie świętego państwa. Pokazują swą pogardę i wyższość (polecam wywiad z Panem Bartyzelem) - po cóż więc poniżać się zachowując się tak, jakby libertarianom i prawicowcom chodziło o to samo?
Nie twierdzę bynajmniej, że prawica jest już silniejsza od lewicy i że trzeba zmienić sojusz, ale trzeba mieć swoją godność i pamiętać o swojej tożsamości.

3 komentarze:

  1. Mamy pomieszanie pojęć, media robią papkę z mózgów normalnych ludzi.

    Ale prawda jest taką, że wolnorynkowy nigdy nie szedł w parze z lewicą.
    Przykro mi to stwierdzić...
    Lewicowy znaczy opiekuńczy. Słabszym pomagaj zabierając lepszym, każdy jest równy, jeśli nie jest to trzeba wyrównać szanse. Liberalizm znaczy myśl co chcesz, rób co chcesz, nic co ludzkie nie jest nam obce, niestety wypaczono to pojęcie do granic możliwości, pewnie dlatego, że to pojęcie nigdy nie znało granic dobrego smaku i tu jest miejsce dla najstarszej na świecie idei.
    Prawicowy znaczy konserwatywny, możesz być kim chcesz ale nie narzucaj tego innym, są zasady i jr przestrzegaj ale nie podaj lepiej, że jesteś trochę inny bo utracą co głowę.
    A wolnorynkowy to kupuj, sprzedawaj, zatrudniaj i niech nikt ci się nie wtrąca. Wolnorynkowy to znaczy bez koncesji, bez pozwoleń, bez limitów.


    To oczywiście skrajne ale o to chodzi. Nie mieszaj proszę prawicy, lewicy i liberalizmu bo to trzy różne bajki

    OdpowiedzUsuń
  2. @ grn
    Pozwolę sobie się nie zgodzić.
    Lewicowy to nie znaczy tylko opiekuńczy - tak lewicę widzą tylko konserwatyści, którzy uważają, że na świecie było dobrze dopóki było państwo katolickie, a socjaliści wylądowali na ziemi dopiero w XIX w. chcąc państwa opiekuńczego. To mit - socjalistami byli od zawsze konserwatyści. Socjalista to ktoś, kto chce państwa.
    Lewica to także - o czym prawica w ogóle nie chce mówić - sprzeciw wobec feudalnego porządku oraz skostniałej hierarchii umacnianej przez państwo. Prawica zawsze tego broniła, bo, rzekomo, państwo pochodzi od Boga. A skoro państwo Bóg stworzył, to i podatki trzeba po bożemu płacić i na wojnę iść itd.

    Nie zgadzam się z Twoją definicją prawicowości - od kiedy prawica mówi, że możesz być, kim chcesz? Przecież prawica cały czas zabiega o to, żeby państwo było katolickie, żeby Bóg był w konstytucji, żeby wartości katolickie były w państwowej szkole, uczelni, itd. To się niczym nie różni od lewicowego narzucania homoseksualizmu, tolerancji i ekologii przy pomocy tegoż samego Lewiatana.

    Podoba mi się twoja definicja wolnego rynku - zauważ sam, że ani lewica, ani prawica tego nie spełniają, tylko kłócą się o to, jak tu najlepiej rządzić państwem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Najprościej rzecz ujmując, prawica = konserwatyzm, lewica = postęp. Oczywiście obecnie lewica najczęściej kojarzona jest z socjalistami, komunistami, feministkami/lgbt... Większość z nich próbuje wykorzystać aparat państwa do zapewnienia sobie przywilejów. Podobnie jest z ugrupowaniami prawicowymi. Wyznają inne wartości ale używają tych samych metod.
    Dla mnie generalnie (nie jestem libertarianinem) prawica i lewica obecne w głównym nurcie to siebie warte towarzystwa, okazjonalnie wycierające sobie gębę "wolnością".

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.