niedziela, 15 stycznia 2012

Mój protest świni-Polaka

Rafał Ziemkiewicz po raz kolejny wskrzesza smoleńskiego upiora. W swym tekście pt. Życie z dziurą w potylicy redaktor Rzeczpospolitej daje sobie tradycyjny upust w postaci wulgaryzmów (wartości katolickie zobowiązują). Tym razem złości nie wywołuje Michnik, Urban ani inny Miecugow, ale powszechna posmoleńska "apatia", "lanie na groby" i "życie z dziurą w potylicy". Tekst Ziemkiewicza zdradza typowe dla prawicy i lewicy spłaszczanie rzeczywistości i zredukowanie jej do podziału na lewicę i prawicę. Prawica walczy o prawdę o Smoleńsku, ale za mało, a lewica "leje na groby". Nikogo więcej w kraju nie ma.
Ziemkiewicz zapomina tym samym, że do Smoleńska, polskiego państwa i pseudo-sporów lewicy z prawicą można mieć zupełnie inny stosunek. Ja, na przykład, jestem Polakiem, ale na pewno nie świnią. Nie akceptuję państwa, ale na pewno nie "leję na groby". Smutno mi, że doszło do katastrofy (zamachu?), ale ci, którzy walczą o władzę w mafii zwanej państwem muszą się liczyć z tym, że inni będą czyhać na ich życie; a jeśli był to tragiczny wypadek, żal mi ludzkiego cierpienia.
Na miano świń zasługują według mnie jedynie ci, którzy czyjąś tragedię próbują wykorzystać do celów politycznych i walki o władzę. Dotyczy to zarówno obozu smoleńskiego, jak i ich przeciwników. Instrumentalne posługiwanie się czyjąś śmiercią tylko po to, żeby przejąć władzę oraz umocnić polskie państwo - to się dopiero nazywa "lanie na groby".

2 komentarze:

  1. Tym razem wolę RAZa od Wozinskiego. Bo po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak "smoleński upiór". Jest katastrofa o aktualności zagwarantowanej do czasu wyjaśnienia kwestii /zamach/wypadek/ i niczego wskrzeszać nie musimy.

    Po drugie, to nie ma nic wspólnego z lewicą/prawicą (NB myślę, że lepiej teraz używać opozycji wolnościowcy/ etatyści). I nikt tu nic nie redukuje – poczciwcy, którzy, jak ja, maszerują każdego 10 miesiąca w marszu pamięci, nie walczą o władzę tylko o prawdę.

    Po trzecie, Ziemkiewicz wyostrzając język swojego świetnego, moim zdaniem, eseju, piętnuje nie tych, którzy NIE INTERESUJĄ się Smoleńskiem, a tych, którzy "RECHOTEM" chcą ośmieszyć i poniżyć tych rodaków, którzy, jak ja, uważają, że wydarzyło się coś niebywałego i że odkrycie prawdy jest ważniejsze od niezakłócania spokoju ducha grillującym. To jest różnica – nie ma obowiązku interesowania się Smoleńskiem, ale rechot wobec tej wielkiej masy ludzi, którzy poświęcają tej sprawie swoje wysiłki jest czymś paskudnym. A jeszcze gorszy jest rechot wobec, np członków rodzin broniących pamięci swoich najbliższych – choćby gen.Błasika. To nie jest instrumentalne, to jest elementarnie ludzkie.

    Na końcu drobiazg językowy – dla mnie użycie przez RAZa wulgaryzm jest mistrzostwem stylistycznym. Bo, proszę przeczytać: monotonna relacja z rozmowy z Olejnik, jedna kwestia, druga i... nagle wybuch wulgaryzmem. Już autentyczny mistrz języka gen. de Gaulle mówił, że wulgaryzmy też mają swoją funkcję w języku. Więc tu jest świetny przykład.

    Panie Jakubie drogi, a niech Pan spróbuje spojrzeć na Smoleńsk z tej strony: ileś tam rodzin walczy z PAŃSTWEM polskim o prawdę o śmierci najbliższych i o ich dobre imię. Iluś tam ekspertów takich czy innych bezinteresownie walczy z państwem polskim i rosyjskim o prawdę. Ileś tam osób PRYWATNIE ustawiło w Smoleńsku tablicę z napisem, który państwo polskie i rosyjskie natychmiast zaatakowało. Czy nie widzi Pan tu opozycji opresyjne państwo – wolni ludzie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Henryku, ja świetnie rozumiem rodziny ofiar, które bezskutecznie starają się uzyskać więcej informacji o przyczynach wypadku/zamachu. Ale tajemniczych morderstw/zniknięć oraz lekceważenia ze strony organów ścigania jest w tym kraju całe mnóstwo. Wg mnie nie jest to wynikiem rządów PO ani kogokolwiek innego, ale państwowego monopolu w dziedzinie prawa. Gdyby wszystkim dziennikarzom i politykom naprawdę chodziło w kwestii Smoleńska jedynie o krzywdę rodzin ofiar, wówczas musieliby być libertarianami i walczyć o powierzenie usług sądowniczych i policyjnych firmom prywatnym, które nie mogłyby sobie pozwolić na kpienie z klientów.

    Przyznaję Panu rację, że wulgaryzmy Ziemkiewicza były świetnie wkomponowane w monotonię wywodu, ale mi nie odpowiadał cały jego wywód (Nie jestem zwolennikiem wulgaryzmów w ogóle, stąd moja uwaga). Ziemkiewicz starał się stworzyć wrażenie, tak jak większość autorów prawicowych tekstów o Smoleńsku, że w katastrofie zginęli ludzie szczególnie wielcy i że powinniśmy im oddać hołd jako poddani państwa polskiego. Ja się z tym nie zgadzam.
    Dlaczego nikt nie spojrzy na katastrofę z perspektywy libertarian? (bez względu jak mizernie liczebna jest to liczba). Ja naprawdę nie chcę państwa, a wszyscy ministrowie, prezydenci i generałowie są mi szczególnie obmierzli, gdyż odpowiadają za moje zniewolenie. Dlaczego miałbym ich śmierć opłakiwać bardziej niż np. śmierć ofiar wypadków drogowych lub wypadków przy pracy? W ustroju libertariańskim, czyli takim, w jakim chcę żyć, wszyscy są równi wobec prawa, czyli nie ma żadnych urzędników państwowych. Dlaczego więc dziś sugeruje się nam (jak choćby czyni to sam Ziemkiewicz), że mamy mieć szczególny wzgląd na śmierć ludzi, którzy pchali się do tego, żeby kontrolować Lewiatana i robili wszystko, żeby do libertarianizmu nie dopuścić?

    Szanuję Pana stosunek do Smoleńska oraz uczestnictwo w marszach, ale obawiam się, że niewiele osób w nich uczestniczących ma, tak jak Pan, na tyle wolnościowe podejście do rzeczywistości żeby uznać ich za walczących z państwem. Wręcz przeciwnie, dla nich Smoleńsk to pretekst do wyrażenia przekonania, że państwo nie jest złe, tylko rządzone przez niewłaściwych ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.