piątek, 17 lutego 2012

Megalomania JKM

W ostatnim felietonie zamieszczonym w "Najwyższym Czasie!" Janusz Korwin-Mikke dał pokaz swojej wybujałej wyobraźni. W wytłuszczonym przez redakcję pisma fragmencie napisał, że Ron Paul to "taki Korwin-Mikke - absolutny wolnorynkowiec". Przyznam szczerze, że zobaczywszy ten fragment nie wiedziałem, czy jest to tekst pisany na poważnie, czy też z przymrużeniem oka. Sprawdziłem jeszcze raz - niestety, JKM naprawdę tak myśli.
Ron Paul tego tekstu zapewne nie czytał, bo nie zna języka, którym posługuje się "największy wolnorynkowiec na świecie", więc obrazić się na JKM-a nie może. Na pewno jednak JKM uraził wolny rynek swoim stwierdzeniem, że jest "absolutnym wolnorynkowcem".
Gwoli przypomnienia, "absolutny wolnorynkowiec", za jakiego ma się JKM, ABSOLUTNIE nie może:
1. chcieć istnienia państwa,
2. chcieć istnienia dyktatury,
3. chcieć cenzury w mediach,
4. chcieć państwowej armii;
5. chcieć zamykać w więzieniach socjalistów za poglądy;
... by wymienić tylko kilka najważniejszych kwestii.

Poza tym, warto wspomnieć o kilku najważniejszych różnicach dzielących Rona Paula od JKM-a:
1. Ron Paul nie mówi średnio raz na tydzień, że "przecież nawet za Hitlera..." i nie twierdzi, że Hitler nic nie wiedział o Holocauście.
2. Ron Paul nie ma rozdwojenia jaźni i nie mówi, że jest libertarianinem, a jednocześnie chce ustanowienia dyktatury,
3. Ron Paul powołuje się na teorię ekonomii austriackiej, a nie na cybernetykę, ludowy darwinizm i "bo tak ma być";
4. Ron Paul nie jest chorobliwym mizoginem.

7 komentarzy:

  1. Na początku wypadałoby co wolnorynkowcy pokroju JKM rozumieją przez "wolny rynek". Obawiam się, że ich rozumienie wolnego rynku będzie jednakowe z rozumieniem "wolności" przez znakomitą większość mieniących się wolnościowcami. Oczywiście te najbardziej śmiałe i skrajne koncepcje będą spotykały się z krytyką i posądzaniem o herezję przez większość środowisk "wolnościowych".
    Wypadałoby przypomnieć, że libertarianizm nie jest monolitem. Przecież minarchizm, będący jednym z nurtów, zakłada istnienie państwa minimum. A co z mutualistami? Co z lewicowymi libertarianami?
    Kolejną sprawą jest kwestia własności i wolnego rynku. Przecież wolna wymiana dóbr może istnieć z powodzeniem między komunami a nawet wewnątrz nich. Komunizm wolnorynkowy?
    I dalej:
    2) Na mojej ziemi ja ustalam prawa (propertarianizm)
    3) W mojej rozgłośni emituję treści wedle swojej woli
    1 i 4) Jednym słowem - minarchizm
    5) Co mają poglądy do wolnej wymiany dóbr?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz.
    Dla mnie libertarianizm jest w zasadzie tylko jeden. Starałem się to pokazać w moim e-booku "A priori sprawiedliwości" - do kupienia na www.virtualo.pl.
    Reszta nurtów wspomnianych przez Ciebie nie spełnia niestety zasad argumentacji a priori. Koncepcja państwa, nawet minimum, jest sprzeczna sama w sobie, tak samo jak własność wspólna poprzedzająca własność prywatną.
    Inna sprawa to organizacja społeczeństwa libertariańskiego. Jak ktoś chce żyć w komunie, to niech żyje, ale niech nie zmusza do tego innych. To nie jest żaden osobny nurt.
    Propertarianizm - kolejny pseudo-nurt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Własność to kwestia czysto umowna, podobnie jak państwo minimalne. Swoją drogą postrzeganie państwa minimum jako państwa przymusu jest błędem. Analogicznie błędem byłoby nazywanie administratora właścicielem.
    Koncepcja dobrowolnej wymiany dóbr nie jest związana wyłącznie z tym "jedynym" libertarianizmem. Wspomniałem wcześniej o mutualistach. Co prawda, inaczej niż większość libertarian zapatrują się na ekonomię (laborystyczna teoria wartości = lewaki hehehehe).

    OdpowiedzUsuń
  4. Wg mnie własność to nie kwestia umowna, lecz rzecz najbardziej pewna ze wszystkich. Prawo własności można niezbicie udowodnić i wykazać jego aprioryczny charakter,
    Państwo minimum - takiego czegoś nigdy nie było i być nie może. Państwo musi mieć totalną przewagę nad wszystkimi prywatnymi podmiotami, bo wówczas zwyczajnie można byłoby je pokonać w konfrontacji fizycznej. DLatego właśnie zawsze, absolutnie zawsze, musi posiadać drogi, pocztę, wojsko, sądy, policję, uczelnie, itd., a to już nie jest minimum.
    Laborystyczna teoria własności - tego wg mnie nie da się rzeczowo uzasadnić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba dodać, że Korwin Mikke sam nazwał się pare razy libertarianem. Nie, Korwin Mikke nie jest libertarianem, ma poglądy raczej bliższe liberalizmowi klasycznemu, wypadałoby je jednak nazywać dla ścisłości "korwinizm".

    Co nie zmienia faktu, że z wszystkich polskich polityków do Rona Paula mu jest najbliżej, i z tej perspektywy, a także w ramach przemowy do mniej zorientowanego czytelnika (90% tego społeczeństwa;) takie uproszczenie jest do przyjęcia.

    Nie zmienia to również faktu, że każdy komu bliskie są wartości takie jak wolny rynek, wolność czy libertarianizm, oraz każdy sympatyk Rona Paula powinien swój głos oddać na Korwina, i wspierać go, a jeśli nie to stworzyć realną alternatywną siłe polityczną - a do tego czasu i tak wspierać Korwina :)

    ps. Podobieństwem między Korwinem a Paulem jest więcej niż różnic.

    OdpowiedzUsuń
  6. (Dopiero wczoraj trafiłem na ten blog).
    Jakub Wozinski: Bardzo proszę, abyś „niezbicie udowodnił i wykazał aprioryczny charakter” prawa własności. Chętnie zapoznam się z tą argumentacją.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Mirosław Zalewski
    Proszę zapoznać się z moją książką "A priori sprawiedliwości. Libertariańska teoria prawa." Książkę można kupić np. tu:
    http://merlin.pl/A-priori-sprawiedliwosci-Libertarianska-teoria-prawa_Jakub-Wozinski/download/product/223,1002837.html

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.