środa, 7 marca 2012

Państwo znów niewinne niczym dziewica, a odpowiedzialność leży po stronie PO (czyli Łukasza Warzechy wynurzenia po katastrofie w Szczekocinach)

Intelektualna straż przyboczna PiS niestety nie śpi. Łukasz Warzecha na swym blogu snuje mętne rozważania na temat katastrofy pod Szczekocinami. Tekst jest mętny i ma się już ku końcowi, gdy nagle autor rzuca sugestię, że może do katastrofy by nie doszło, gdyby zły Donald nie przesunął unijnej kasy z kolei na drogi. Logika tego rozumowania przypomina niestety lewicowe wywody na temat odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego za katastrofę w Smoleńsku.
Przy okazji katastrofy kolejowej sporo mówi się oczywiście o błędach ludzkich oraz o kiepskiej infrastrukturze, ale nikt - ABSOLUTNIE NIKT - nie krytykuje za katastrofę państwa. Padają różne sugestie: lewica twierdzi, że koleje zaniedbały prawicowe rządy, a prawica, że lewicowe; ale państwo jest niewinne niczym najczystsza z dziewic.
Wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby doszło do np. do tragicznego wypadku autobusu znanej firmy przewozowej A, a na dodatek przyczyną śmierci pasażerów było zaniedbanie przewoźnika (np. kierowca prowadzący 15h bez przerwy). Jej nazwa byłaby na ustach wszystkich, a ludzie pomyśleliby dwa razy zanim zaufaliby A dwukrotnie.
A co stanie się po katastrofie PKP? Nic. Ludzie znów będą jeździć pociągami, a w nich będą czytali artykuły różnych Warzechów, którzy sugerują, że wina nie leży po stronie państwa, lecz jednego z jego zarządców. Państwo nie zbankrutuje z powodu braku klientów, gdyż przyznało sobie monopol na przewożenie koleją. Jego przymusowi klienci powściekają się na siebie nawzajem oraz będą obarczali siebie winą, lecz nigdy Lewiatana - najczystszej i najbardziej niewinnej z dziewic, którą Łukasz Warzecha kocha chyba najbardziej na świecie.

2 komentarze:

  1. Jeden mój znajomy od razu zareagował, że katastrofie winna jest rzekoma prywatyzacja kolei. Coś mnie ominęło, bo jednak spółki PKP chyba dalej pozostają państwowe.

    Ale nawet zakładając, że obecna sytuacja nosi znamiona urynkowienia, to i tak łatwo sprawdzić jak to było z bezpieczeństwem na kolei w czasach, gdy PKP była w 100% państwowa i o żadnym tam rynku nie było mowy. Na Wikipedii jest lista katastrof kolejowych w Polsce i łatwo sprawdzić, że nie brakowało ich w latach 1945-1989. Wtedy też mieliśmy największą dotychczas katastrofę, w której zginęło 67 osób.

    Jak kolej była prywatna, to byłoby narzekanie, że prywaciarze nie dbają o bezpieczeństwo. A jak jest państwowa, to państwo nie daje dostatecznie dużo kasy. Nie ma takiej ilości pieniędzy, aby naprawić kolej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś infrastruktura jest w 100% państwowa, a przewoźnicy w 90% państwowi (istnieje jakiś margines prywatny, jak np. PCC Rail w Kujawsko-pomorskim, ale jest pozbawiony znaczenia), więc wina Lewiatana jest bezsprzeczna.
    Przypuszczam, że gdyby kolej była prywatna, to nie stosowałaby przedpotopowego sprzętu tak jak dziś, więc wypadki zdarzałyby się naprawdę rzadko.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.