wtorek, 24 lipca 2012

Alfabet fenków


źródło zdjęcia: Wikipedia
Fenek żyje w Polsce od zawsze. Ma duże uszy, bo ciągle nasłuchuje spisków i rozmów lewactwa. Gdy tylko wywietrzy podstęp, zmyka gdzieś na pustynię. Z natury lękliwy i zakompleksiony, chichocze złośliwie w domowym zaciszu ze swego otoczenia i przeklina swoich wrogów.
Fenek jest na tyle płochliwy, że wszędzie widzi swoich wrogów. Oskarża o wspieranie przeciwników politycznych nawet innych przedstawicieli swojego własnego gatunku. Wszędzie widzi tropiące go służby specjalne, które tylko czyhają, aby schwytać go do klatki. Choć on i jemu podobni są wszędzie, zawsze uważa się za wymierający gatunek. Watahy fenków można spotkać na każdym rogu ulicy i choć same są drapieżnikami, zawsze uważają siebie za ginącą mniejszość.
Fenek nie znosi wolności gospodarczej, gdyż jest zwierzęciem stadnym i bez pomocy państwa czuje się bezradny i bezbronny. Na osobniki, które próbują zrobić coś niezależnie i postulują wolny rynek patrzą wilkiem i warczą. Ich populacja stale rośnie, poznajmy więc z kim mamy do czynienia.


Autorytety – fenki mają swoje własne i nie chcą, żeby im narzucano jakieś obce. Mają już gotowy zestaw lektur do państwowej szkoły, nazwiska do odznaczenia państwowymi honorami oraz naukowców, którymi powinno się obsadzać katedry na państwowych uniwersytetach.

bracia Karnowscy – w świecie fenków odpowiednik Najsztuba i Żakowskiego. Potrafią mieć niezły odlot.

dotacje – pożywienie fenków. Dorosły samiec z PiS-u zasiadający w Sejmie zjada rocznie podatki warte setek tysięcy. Naukowcy odkryli, że populacja fenków jest wprost proporcjonalna do wysokości podatków. Czasami liczba fenków spada ze względu na wzmożoną aktywność lemingów, lecz na ogół ich łączna populacja jest stała.

hetero – fenki wiedzą, jak się rozmnażać, ale żeby się upewnić w tej kwestii, chcą jeszcze odpowiedniego zapisu w państwowych ustawach.

IPN – jedno z miejsc pracy fenków, w którym dostają od swojego ukochanego państwa kiepskie pensje. Wywołuje to u nich frustrację, gdyż lemingi z korpo zgarniają średnio o tysiąc więcej i szybciej dostają kredyt.

Kaczor – poza fenkami nikt nie docenia jego wielkości i mężowości stanowej. Wybitny strateg, a wszelkie schizmy w jego sekcie są tak naprawdę świetnie zaplanowanymi rozgrywkami służącymi zmianom na scenie politycznej, które ostatecznie zapewnią PiS-owi władzę.

korpo – fenki pracują dla nich w ostateczności, wszak należą głównie do Niemców. Fenki kochają państwo, które powinno według nich walczyć z zagranicznymi korporacjami i dawać im zasiłki.

Lemingi – obiekt drwin fenków, które uważają się za patriotów i jedyne prawdziwe zwierzęta futerkowe w państwowej hodowli.

Liberały – najgorsza zaraza, która tworzy takie konie trojańskie, jak wolny rynek czy też modernizm. Fenki widząc liberała głośno wyją.

Mesjanizm - niektóre fenki mają taki odlot, że uważają, iż zbawiają świat.

Michnik – generał-gubernator zła na Polskę. Porywa dzieci fenków i zjada je żywcem w swoim biurze na Czerskiej.

Młodzież – wśród fenków jest najwięcej ludzi starszych, którzy narzekają, że młodzież już nie taka. Im jesteś starszy, tym większa szansa, że sam staniesz się fenkiem.

Państwo – fenek jest bardzo małym i płochliwym zwierzęciem i nigdy nie uwierzy, że poza państwem coś istnieje. Kocha je całym sercem.

Petelicki – fenek należy do rodziny psowatych i ma wyczulony węch, więc we wszystkim węszy drugie dno. Jeżeli jesteś osobą publiczną, to lepiej nie umieraj ani nie popełniaj samobójstwa, bo fenki na pewno wywęszą w tym spisek.

Piłsudski – socjalistyczny hochsztapler, którego fenki czczą jako największego męża stanu. Kto był większy od niego? Ja wiem… może Sobieski, może Kazimierz Wielki trochę.

PJN – fenek słysząc to słowo ujada niczym ogar. W PJN-ie są zdrajcy, którzy nie rozumieją misji dziejowej Jarosława.

Podziemie – fenki są tak przewrażliwione na swoim punkcie, że tworzą dla siebie urojone podziemie. Choć mają trzy ogólnopolskie dzienniki, kilkadziesiąt pism (najczęściej dotowanych), własne programy telewizyjne i obżerają się podatkami, uparcie twierdzą, że lemingi zepchnęły je do katakumb. Paskudnie kłamliwe są te fenki.

Smoleńsk – to na pewno był zamach. Fenki budują czasami w swych norkach ołtarze poświęcone ofiarom zamachu. Ponadto powtarzają nieustannie, że Smoleńsk pokazał jak słabe mamy państwo i że musi być silne.

SUV – samochodami tej klasy jeżdżą dziennikarze „Uważam Rze”. Jednocześnie uważają, że są prześladowani i że zostali zepchnięci do podziemia.

Tusk – fenki rytualnie go obszczekują, bo zabrał władzę Kaczorowi Poza tym to Kaszub, a nie prawdziwy Polak.

TVP – fenki bardzo chciałyby przejąć nad tą instytucją kontrolę. A gdy już ją przejmą, wówczas będą wolne media.

Uważam Rze – w Polsce istnieje ponoć układ medialny, który nie pozwala fenkom mieć żadnego wielkiego organu medialnego, ale póki co od półtorej roku ich ukochana gazeta ma największy nakład w Polsce i reklamują się w niej wielkiej firmy. Ale fenki i tak uważają, że wskutek spisku dni ich ulubionej gazety są już policzone. Hajdarowicz przyjdzie i zje braci Karnowskich żywcem w sosie przygotowanym przez młodych Kuroniów.

WSI – fenki twierdzą, że są wszędzie, choć je już rozwiązano. Zakładają partie, rozwiązują je, układają ramówki stacji telewizyjnych oraz decydują, które newsy mają być promowane. Jeżeli sam tego nie widzisz albo temu przeczysz, na pewno jesteś już zwerbowany.

12 komentarzy:

  1. Jako nieco zmutowany fenk parę spraw muszę sprostować: duże, muskularne uszy mam faktycznie - ale nie nasłuchuję rozmów lewactwa, może z lenistwa?
    Nie mogę niestety potwierdzić zamiłowania do państwa - zdecydowanie nie lubię. No, jako mutant, nie jestem też przesadnie płochliwy - choć do odważnych bym się nie zaliczył, o nie.
    IPN - bardzo lubię, ale nie jako miejsce pracy a jako sympatycznych ludzików (faktycznie kiepsko płatnych), którzy wyszukują dokumenty potwierdzające realność służb specjalnych. To prywata, bo te służby kiedyś mnie do klatki zamknęły... ale potem wypuściły. W każdym razie IPN jest spoko!
    Korpo - istotnie, nie przepadam, zwłaszcza, że korpo umieją jak nikt inny, wyłudzać od państwa dotacje. Od korpo nieporównanie lepsza jest młodzież, która zaraz po studiach zakłada własne firmy - ale skąd taką młodzież brać?
    Co do Michnika - nie zjada dzieci tylko wysysa im mózgi i puszcza wolno.
    Smoleńsk - no właśnie kłopot, że nie wiadomo, co tam się zdarzyło - ale dowiemy sie, prędzej czy później.
    Tusk - zdecydowany protest! Lubię Kaszubów i tych nadmorskich i tych śródlądowych. A Tuska nie lubię za złe oczy i notoryczne upodobanie do kłamstwa.
    A fenki, zwłaszcza zmutowane, sa prawdomówne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fenki to smutasy, bo nijak nie mogą się zmusić by radośnie recholić w grupie zadowolonych z siebie lemingów i ich pociotków - gdyż ( o horribile dictu) oprócz radosnej kontemplacji michy i pucowania yaryski w niedzielne przedpołudnia, kiedy na ogół fenki wala do kościoła, by tam wraz z wrażym klerem plwać na światłą i optymistyczną rzeczywistość,(która w żadnym wypadku nie boli hurra - optymistycznego flemminga )- chcą jakiejś PRAWDY, żadaja jakichś ..tfu...wartości- godząc tym samym w wolność nazywania białego czarnym i odwrotnie. BA...z uporem zdejmują klapy dorożkarskie, które wszystkim poleca nakładać władzuchna, by patrzyli w jednym słusznym i poprawnym kierunku. No więc te fenki - bezczelnie nie dając się wtłoczyć w gotowe garniturki szyte im w Tuskolandii( uszy im się nie mieszczą w czapeczkach, a i brzuszki mają jakby mniej wydatne) jeszcze bredzą coś o tym, ze nie podoba im się rzeczywistość orwellowska " równych i równiejszych"( a kto by tam czytał zamierzchłych klasyków!!) i że bezkrytyczny optymizm w czekaniu na nieuchronny happy end w stylu hollywoodzkich szmir - cechuje osoby niedojrzałe i uciekające od rzeczywistości.
    Ot paskudy!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, okazuje się, że fenki to twardziochy i nawet ich poczucie humoru nie opuszcza. Zamiast udawać, jak lemingi, że to nie ich dotyczy, dumnie wypinają pierś:
    - Fenk jestem !

    Chociaż ...ostatnio rozmawiałem chyba pół nocy z pewnym ...profesorem, który dumnie przyznawał się do gatunku lemingów.
    "Jak to WY nas nazywacie? " stwierdził dowcipnie a obrazoburczo...

    Niestety nie czytałem wtedy jeszcze tego wiekopomnego, powyższego dzieła, (z pewnymi wstydliwymi - dla autora, dla autora! stronami)i nie przedstawiłem się, jako fenk.

    Tylko jakoś tak wstydliwie (miłosiernie) przemilczałem jego deklarację. Nie reagując (w końcu profesorowi wolno więcej :) na jego wcale nie zawoalowane aluzje do obłędu jednego z nas. I to nie jego.

    A więc "Alfabet" jest funkcjonalny towarzysko!
    No proszę....

    OdpowiedzUsuń
  4. Gospodarz bloga na wakacjach, a tu mu fenki urzędują na blogu:). Jako fenek-mutant nie tracę nadziei, że te sympatyczne stworzonka dadzą się przeciągnąc na jego stronę - jak w tej fraszce:

    Kiedy wyrzucą z duszy lęki
    przed światem bez państwowej ręki,
    dadzą się jeszcze lubić fenki.
    ...
    Duch brata-wilka w nich zagości,
    warkną: "Państwowej klatki dość!" i
    wyć zaczną w nocy do wolności.

    --------
    To co, mili goście - wyjemy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako hybryda fenka z leniwcem (i skorpionem) dopowiem, że chociaż podzielam głęboka niechęć Autora i Henryka Krzyżanowskiego do państwa (jako konserwatysta, nie libertarianin), to uważam, że długie uszy się przydają, aby dostrzegać rzeczywiste problemy, nad którymi Autor przelatuje z wdziękiem młodego, naiwnego motyla.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważ jednak Ewagriuszu, że wielce uczony socjolog prof.Piotr Gliński, wyliczjąc sprawnie po kolei trapiące nas tu i teraz nieszczęścia, staje bezradny jak dziecko, gdy pada pytanie "Dlaczego opozycja tego nie wykorzysta?"
    Więc może to Pan Jakub bliżej jest rzeczywistości?

    OdpowiedzUsuń
  7. A może opozycja to po prostu niezdary?

    OdpowiedzUsuń
  8. Gospodarz powrócił z urlopu i cieszą go komentarze.
    @HK - Pana do grona fenków bym nie zaliczył, bo prawdziwy fenek kocha państwo nad życiem, a Pan z taką miłością nigdy się nie zdradzał:)

    @elfi
    eh, gdyby fenki wygryzły lemingi i same zdobyły władzę, to narzucałyby swoją fenkową prawdę z równym zapałem co funkcjonariusze Tuskolandu.

    @KrisRuminski
    Odnotowuję zwiększoną aktywność Pana na blogu. Parę wyjaśnień: nie jestem korwinowcem; jestem libertarianinem; państwo to zorganizowana grupa przestępcza.

    @ewagriusz
    Ja właśnie piszę o prawdziwych problemach, czyli o państwie, a nie o tych problemach, które prawica i lewica wymyślają w celu podtrzymania państwa w istnieniu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. @Gospodarz

    Jeśli "prawdziwe problemy" a nawet prawdziwe problemy każą zapominać lub nie pozwalają zauważać innych ważnych spraw, to coś bardzo z nimi - i z całą perspektywą - nie tak.

    Może to trochę taki "realizm" a la Korwin-Mikke?

    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. P.S. Wiem, co to libertarianizm, ale skoro "państwo to zorganizowana grupa przestępcza", to co zamiast? Własnym słowami, proszę, znam co nieco teorie:-).

    Pozwolę sobie na wklejenie odnośnika; na moim blogu jest satyra, która się Panu spodoba. Niestety nie umiem wkleić samego obrazka.

    http://silva-rerum-ewagriusza.blogspot.com/2011/01/moherowego-kapelusza-zapiski-swobodne_28.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Autor: Pewnie masz rację, ale niektóre fenki(a może nawet większość z nich), z racji nieoglądania namiętnego telewizorni i częstszego czytania książek- zdają się jakby bardziej osadzone w realności i w chrześcijańskiej aksjologii- zdecydowanie nie wierzą ani w libertariański, ani lewacki, ani w żaden inny raj na Ziemi. BA! Nawet przebąkują coś o utopijnym myśleniu i chciejstwie... takie wrednawe są.
    Ergo- najpewniej nie byłyby jednak równie żarliwe w narzucaniu komukolwiek " jedynie słusznej wizji świetlanej rzeczywistości"!!

    Ale... zdesperowane ( co drugi dyskutant to libertarianin już to całkowity, już to cząstkowy) poddają pod uwagę dwa cytaty. Tylko pozornie sprzeczne:))

    1.Michał Bakunin: Gdzie zaczyna się państwo, tam kończy się wolność jednostki i vice versa.
    2. Jan Paweł II: "[...] prawdziwa wolność wymaga ładu. Ale o jaki ład tutaj chodzi? Chodzi przede wszystkim o ład moralny, ład w sferze wartości, ład prawdy i dobra. W sytuacji pustki w dziedzinie wartości, gdy w sferze moralnej panuje chaos i zamęt — wolność umiera, człowiek z wolnego staje się niewolnikiem — niewolnikiem instynktów, namiętności czy pseudowartości.”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewagriusz
      Zamiast państwa proponuję ład dobrowolnych wymian. On częściowo już wokół nas istnieje, ale nie dopuszcza się do jego rozkwitu. Państwo to zresztą nie jest żaden osobny byt, tylko zbiór wszystkich przewinień i agresji na prawie własności, który się zinstytucjonalizował. W libertarianizmie chodzi głównie o to, aby każdy podjął pracę nad sobą i nie działał jako państwo, lecz jako osoba prywatna. To jest bardzo wymagający program, a większość osób woli widzieć winowajców w innych i stąd popularność prawicy i lewicy, które za grzechy państwa obarczają drugą stronę sceny politycznej.

      Rysunek świetny.

      @Elfi
      Ależ to właśnie libertarianizm jest wypełnieniem chrześcijańskiej aksjologii. Lud Boży niestety wciąż daje się zwodzić przez państwo, które jest całkowitym przeciwieństwem Kościoła. Kościół jest dobrowolny; tak samo Bóg daje wybór. Za to państwo przymusza i obiecuje raj na ziemi. To przecież wszyscy zwolennicy państwa każą mi wierzyć, że pracując dla państwa ludzie nagle stają się altruistami i działają na rzecz wspólnoty.
      Libertarianizm to nie utopia, bo nie proponuje systemu doskonałego, bez zła, grzechu i cierpienia, tylko proponuje, aby z przestępstwami walczyli prywatni przedsiębiorcy, a nie instytucja, która nieustannie łamie prawo naturalne.
      Świetnie o tym pisał Rothbard:
      http://www.lewrockwell.com/rothbard/rothbard12.html


      Pozdrawiam

      Usuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.