wtorek, 14 sierpnia 2012

Popyt na przemoc

Czas na smutną refleksję.

 Niemal wszystkie teorie polityczne i społeczne od zawsze skupiają się na tym, jakie reformy polityczne należy wprowadzić, aby na świecie było lepiej. Innymi słowy, uwaga myślicieli w tych dziedzinach skupia się przede wszystkim na takich kwestiach, jak: wysokość podatków, podział władzy, wielkość armii, geopolityka, zakres państwa itd. itp.
Nie od dzisiaj wiadomo, że libertarianizm znajduje się na zdecydowanych antypodach takich rozważań. Rozważanie na temat najbardziej skutecznej kradzieży jest co najmniej niskie. Chodzi przecież o to, żeby państwa było jak najmniej, a dokładniej o to, aby istniejące państwa jak najbardziej ze sobą konkurowały. Najbardziej niebezpieczne państwa w historii, takie jak: ZSRR, Imperium Mongołów, USA, Cesarstwo Rzymskie zawsze dążyły do podbojów, bo zjawisko noszące nazwo państwa posiada największe nasilenie zawsze wtedy, gdy państw jest najmniej. Nasze czasy są w tym względzie szczęśliwe, bo świat uległ rozdrobnieniu po epoce Zimnej Wojny.

Destrukcja państwa przy pomocy secesji to jednak tylko połowa sukcesu. Druga jego część jest uzależniona od tego, jaki popyt na państwo zgłaszają sami ludzie. Innymi słowy, kluczowe dla losów wolności jest to, na ile ludzie sami zgłoszą swoimi decyzjami życiowymi zapotrzebowanie na własność prywatną, a na ile sami wzbudzą popyt na Lewiatana.
I właśnie z tym jest kiepsko.
Rozglądam się wokół: po znajomych, po rodzinie i budzi się we mnie przerażenie, jak wiele osób, będąc zupełnie do tego nieprzymuszonymi, wybiera dobrowolnie pracę dla Lewiatana. Choć dziś nie ma już PRL-u, kiedy to własność prywatna firm w praktyce nie istniała, ludzie wokół mnie garną się do współpracy z państwem na wszelkie możliwe sposoby: albo pracują wprost w budżetówce albo w branżach ustawionych jakimiś państwowymi przepisami. Idą tam, bo dostaną kilkaset złotych więcej (choć nie zawsze) i nie będą musieli się przemęczać. Jednocześnie mają czelność mówić otwarcie, że wolny rynek nie działa; że libertarianizm to utopia; że lewica (prawica - jeden pies) chce przejąć kontrolę nad państwem i tym podobne bzdury. Idą tam i nie okazują ani trochę wyrzutów sumienia.

Nikt ich do tego nie zmusza, a wybierają Lewiatana. Sami nim się stają.

3 komentarze:

  1. Jako libertarianin powinieneś uszanować ich wolę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. @ MS
    Jako libertarianin szanuję czyjąś wolę, o ile ktoś nie narusza mojej własności prywatnej. W tym wypadku oni tak właśnie czynią, więc nie szanuję ich woli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważam, że postrzegasz to jako "wszystko albo nic". Albo ktoś współpracuje z państwem i jest zwolennikiem ZUS'u i wszystkich państwowych tworów, działań, albo nie. Wtenczas kupując w Polsce jakikolwiek produkt (wszystkie są opodatkowane) naruszam Twoją własność prywatną...

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.