czwartek, 6 września 2012

Korwin, czyli myśliciel niepełnosprawny umysłowo

Korwin znów chlapnął. (poczytaj tutaj).
Jego partia dziękuję losowi, że to nie środek kampanii, bo znów by w sondażach była depresja.
Tym razem jego korwinowatość raczyła zauważyć m.in., że "Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinnismy ogladac ludzi zdrowych, pieknych, silnych, uczciwych, madrych - a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów - i inwalidów, niestety."
Na usta ciśnie się kąśliwa uwaga: to czemu, p. Korwin-Mikke, pchasz się ciągle do telewizji?

Od kilku lat powtarzam nieustannie, że nikt bardziej nie przyczynia się w Polsce do wiecznej obstrukcji ruchu libertariańskiego niż Janusz Korwin-Mikke. Od ponad trzydziestu lat JKM powtarza swoje bzdury o niepełnosprawnych, dyktaturze, darwnizmie społecznym, cybernetyce, demokracji; jest arogancki i zacietrzewiony i robi wszystko, żeby ludzie myśleli, że wszyscy wolnorynkowcy to tacy sami aroganci jak on. Korwin ma od zawsze grono swoich zwolenników, którzy przełkną, niestety, nawet najgorszą bzdurę, jaka wyjdzie mu z ust. Tych ludzi nic nie jest w stanie wybudzić z hipnozy, w którą ich wprowadził.

Sam jestem publicystą w piśmie, które on sam założył i co tydzień widzę, jak Korwin i jego duch sprawia nieustannie, że "Najwyższy Czas!" odbierany jest jako pismo kołtunów i dla kołtunów. Niby JKM nie jest już właścicielem pisma, ale obecny właściciel panicznie boi się w nim cokolwiek zmienić. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie kupują "Najwyższy Czas!" nie dla mnie, lecz właśnie dla Korwina i Michalkiewicza oraz że równie dobrze całe pismo mogłoby się składać wyłącznie z ich felietonów i okładki, ale świadczy to wszystko o fatalnym w skutkach uroku, jaki Korwin rzucił na polskich libertarian. To w jego umyśle zrodziła się chora idea łączenia wolnego rynku z dyktaturą, karykaturalny mizoginizm i paternalizm. Tysiące ludzi odwiedza codziennie jego blog, aby dowiedzieć się, co JKM myśli na każdy temat, choć jego przemyślenia stoją na żenująco niskim poziomie. Ludzie w Polsce utożsamiają wolny rynek z Korwinem, choć w rzeczywistości jego poglądy to mieszanina jakiegoś chorego faszyzmu i konserwatyzmu.

Najgorsze zaś jest to, że żadna bzdura, która wyjdzie z jego ust nie jest w stanie na tyle zirytować wolnorynkowców, aby go wreszcie odrzucić i wyraźnie odciąć się od jego poglądów.

5 komentarzy:

  1. Panie Jakubie, czy dałoby radę jakoś rozwinąć bardziej merytorycznie zarzuty wobec Korwina? Przyznam, że Pan oraz właśnie JKM są publicystami po których najczęściej sięgam. Bliżej mi poglądami zdecydowanie do Pana, lecz mimo wszystko przemyślenia JKM bardzo sobie cenię, bo potrafi on spojrzeć na zagadnienia ze strony, z której bym nawet nie podejrzewał, że można.

    kacper.wnuk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Kacper Wnuk
    Witam, o tym dlaczego nie zgadzam się z JKM pisałem już na tym blogu kilkukrotnie:
    http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/2012/02/megalomania-jkm.html

    http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/2012/01/argument-ad-hitlerum-czyli-jkm-cichy.html

    http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/2011/12/jkm-heretykiem.html

    http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/2011/04/janusz-korwin-mikke-czyli-polska-ayn.html

    Poza tym, kiedyś na łamach "Najwyższego Czasu!" mieliśmy ze sobą polemikę na temat cenzury, w ramach której JKM stwierdził, że "chce wszystkich wziąć za mordę i wprowadzać liberalizm".
    JKM był dla mnie kiedyś przez krótki czas ważnym punktem odniesienia, ale niestety jego myśl jest bardzo chaotyczna i sprzeczna ze sobą. On sam uważa, że wszelka nauka poza uprawianą przez niego rzekomo cybernetyką jest zbędna i często daje do zrozumienia, że ma się za polihistora.
    Najważniejsza sprzeczność u niego jest taka, iż uważa się za wolnorynkowca, a jednocześnie chce bardzo silnego państwa (najelepiej dyktatury), a na dodatek bez żenady często daje do zrozumienia, że sam chciałby być generalissimusem. Gdy dodamy do tego jego filozoficzny materializm, ewolucjonizm, deizm, mizoginizm, kult siły, nietzscheanizm oraz medialny styl bycia a la Kuba Wojewódzki, to naprawdę uważam, że nie ma się nad czym zatrzymywać.
    Podsumowując: ten człowiek zwodzi na manowce wielu ludzi, którzy mogliby być libertarianami. Cenię to, że wszystko robi za prywatne środki, ale uważam, że robi naprawdę sporo złego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się.

    Problemem Korwina (poza nieładnym charakterem) jest to, że nie rozumie on libertarianizmu jako "ekstremizmu centrum", czyli ideologii do której rdzenia należy jedynie ustalenie logicznych i racjonalnie wiążących reguł gry dotyczących tak towarów i usług, jak i idei, a nie propagowanie konserwatyzmu tylnymi drzwiami (co odnosi się też oczywiście do propagowania progresywizmu).

    Jest generalnie progrobowcem wiktoriańskiej Anglii w świecie post-1968 i stąd jego dziwaczność oraz IMO niekompatybilność w ostatecznym rozrachunku z dzisiejszym ruchem libertariańskim.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ KW
    Bardzo dobrze Pan to ujął. Podoba mi się przede wszystkim "ekstremizm centrum" oraz "pogrobowiec wiktoriańskiej Anglii". Świetne sformułowania.
    Swoją drogą, cały czas chodzi mi po głowie napisanie tekstu o Korwinie jako umyśle głoszącym zakonserwowane idee Oświecenia: materializm, deizm, organizm, cybernetyka itp. Dziś ludzie go czczący uważają JKMa za bardzo błyskotliwego i oryginalnego myśliciela, lecz w rzeczywistości głosi on idee skompromitowane już ok. 200 lat temu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję.

    Dodałbym jeszcze, że według mnie ten problem w pewnym stopniu dotyczy także co niektórych libertarian na Zachodzie. Ron Paul, mimo że najbliżej mu oczywiście do libertarianizmu, to kiedy przychodzi co do czego w kwestiach obyczajowych, zdarza mu się opowiadać za prymatem praw stanowych na szkodę praw indywidualnych (w razie gdyby taki konflikt zaszedł w poszczególnym przypadku).

    Podobną tendencję reakcyjną [;)] wykazuje też H. H. Hoppe.

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.