środa, 24 października 2012

Katolik państwowy - katolik libertariański TABELA



Katolik - państwowiec
Katolik - libertarianin
Religia w państwowej szkole
tak
nie
Msze św. na inaugurację prezydentury (dawniej z okazji koronacji)
tak
nie
Święcenie państwowych budynków i obiektów
tak
nie
Modlitwa za rządzących w trakcie Modlitwy Powszechnej
tak
nie
Budowa i remont świątyń za podatki
tak
nie
Kościół jako obrońca narodu i patriotyzmu
tak
nie
Czy katolikom wolno pracować dla państwa lub posługiwać się nim w celu odnoszenia własnych korzyści?
tak
nie
Czy państwo jest moralne?
tak
nie
Czy decyzja Konstantyna o uczynieniu z chrześcijaństwa religii państwowej była dobra?
tak
nie
Czy katolicki kodeks moralny jest tożsamy z rozumowo poznawalnym prawem naturalnym?
tak
nie
Czy państwo powinno wspierać rodzinę?
tak
Nie, gdyż państwo jest niezdolne do udzielenia jej pomocy
Czy święta państwowe powinny pokrywać się ze świętami kościelnymi?
tak
nie
Czy powinny istnieć wydziały teologii katolickiej na państwowych uniwersytetach?
tak
nie
Kapelani w państwowej armii
tak
nie
Konkordat
tak
nie
Czy politycy i władcy mogą być grzebani w świątyniach?
tak
nie

poniedziałek, 8 października 2012

Kiedy Kaczyński spłucze Wiplera?

Przeglądam internet i widzę, że Przemysław Wipler pnie się wciąż w górę pisowskiej hierarchii dziobania. Wipler tu, Wipler tam - dwoi się facet i troi. Na sejmowej mównicy był już ponoć ponad 40 razy od początku kadencji, w mediach jego twarz stała się rozpoznawana, a założona przez niego Fundacja Republiańska wciąż kwitnie (nawożona podatkami). Z miesiąca na miesiąc Wipler stał się jedną z głównych twarzy PiS-u i najprawdopodobniej jej głównym ekspertem gospodarczym. Kariera to zawrotna, jeśli wspomnieć (pisałem o tym na blogu), że facet był kiedyś rzecznikiem UPR-u oraz tłumaczył Alberta Jay Nocka. Poglądy ma wprawdzie nadal wolnorynkowe, ale tylko w zestawieniu z kolegami z partii. Swój leseferyzm traktuje jako polityczny wabik, na który przyciąga wielu wyborców łudzących się, że Prawo i Sprawiedliwość to coś innego prawicowo-narodowy socjalizm.
Wipler zajmuje miejsce tych, których w PiS-ie już dziś nie ma. Najpierw Kaczyński pozbył się Dorna, Ujazdowskiego, Kamińskiego, potem był Smoleńsk, a potem schizmy Solidarnej Polski i PJN-u. Choć u początków istnienia tej partii wydawało się, ze partia Kaczyńskiego to kolektyw znanych polityków o pewnych poglądach, już od co najmniej 5 lat stało się jasne, że ta partia mogłaby się składać wyłącznie z Jarosława i jego pomagierów. Każdy, kto próbuje się w tej partii wychylić ponad rolę szeregowego, zostaje spacyfikowany lub wyrzucony. Weźmy jako przykład takiego Ziobrę; facet myślał, że ma już w partii pozycję i że będzie nawet prezydentem i w pewnym momencie zaczął coś bąkać po przegranych wyborach, że trzeba dokonać jakichś zmian. Szus! i już go nie ma!
Wipler to cwana sztuka, ale też się łudzi (a nade wszystko łudzi swoje środowisko), że przekona Prezesa do bardziej liberalnej polityki. Hmm, ja w to, delikatnie mówiąc, nie wierzę. Prezes cieszy się, że w jego partii znalazł się taki młody człowiek, który pomaga mu wciąż mobilizować elektorat i pomoże mu zrobić karierę szeregowego pisowca, ale jeżeli tylko Wipler będzie starał się Kaczyńskiego dosiąść, Kaczyńskiego go natychmiast zrzuci z grzbietu i jeszcze kopytem potraktuje na pożegnanie.
Pytanie tylko: kiedy?
Zachęcam Was do wzięcia udziału w quizie: Kiedy Wipler zostanie spacyfikowany przez Kaczyńskiego? albo inaczej: Kiedy Kaczyński spłucze Wiplera do politycznej kloaki?
a) do 2013 roku
b) w latach 2013-2015
c) w latach 2015-2017
d) później

Tylko niech nikt nie pisze, że zapomniałem o opcji "nigdy", bo Wipler nie należy do takich, co by się zadowalali dreptaniem w miejscu.

Aha, a moja odpowiedź to b).

czwartek, 4 października 2012

Państwo jako luka pamięci

Najbardziej niezbadaną dziedziną życia społecznego są wszystkie te przestępstwa, które przy pomocy dekretu władzy uznawane są za zgodne z prawem. Luka pamięci nigdy nie ukaranych wykroczeń to miejsce otoczone społecznym tabu.
O tym, że prawo stanowione różni się od prawa naturalnego wiedzą nawet dzieci (no, może poza skrajnymi legalistami, ale to już przypadek kliniczny). Gdyby bowiem uznać, że prawem jest wszystko to, co orzeknie państwo, wówczas za legalny należałoby uznać m.in. Wielki Głód na Ukrainie, który został wywołany przez Sowietów zgodnie z obowiązującym prawem. W identyczny sposób za legalną trzeba byłoby uznać eksterminację podziemia antykomunistycznego w Polsce, gdyż zgodnie z obowiązującą konstytucją antykomuniści działali nielegalnie.
Na skrajny legalizm nie decyduje się więc zbyt wiele osób, gdyż jego wady są aż nazbyt widoczne. O wiele więcej osób wybiera zatem legalizm umiarkowany, który dopuszcza istnienie porządku prawa naturalnego, lecz głosi konieczność jak najdalej idącego dostosowania się do dekretów Lewiatana. Umiarkowany legalista, którym jest 99% ludzkości, twierdzi na ogół, że wprawdzie np. zsyłka na łagry może i była legalna w sensie zgodności z komunistyczną konstytucją, lecz sama władza sowiecka była nielegalna, gdyż zdobyto ją na drodze zamachu stanu oraz stała w sprzeczności z demokratycznymi procedurami. Gdyby jednak w sowieckiej Rosji skradziono komuś samochód, a sowiecki sąd orzekł dla przestępcy karę więzienia, umiarkowany legalista nieoczekiwanie stwierdziłby, że władza sowiecka miała prawo karać przestępcę. Nagle okazałoby się więc, że nielegalna władza Sowietów w pewnych aspektach była jednak legalna.
W odpowiedzi na tę sprzeczność na skrajnym marginesie głównego nurtu legalistycznego funkcjonuje legitymizm, skłonny uznać za legalne tylko i wyłącznie prawo stanowione przez „prawowite rządy”. Legitymistami są w zasadzie wyłącznie zwolennicy dawnej monarchii, pochodzącej rzekomo od Boga, ale przy braku takowej od co najmniej 100 lat, zmuszeni są uznać, że od ponad wieku nie wymierzono nikomu żadnej sprawiedliwości.
Komizmu i sprzeczności powyższych rozwiązań unika jedynie libertarianizm, który głosi, że jedyne możliwe przestępstwo polega na wykroczeniu przeciwko prawu naturalnemu, któremu podlega zarówno szary człowiek, jak i państwo. Prawo naturalne ludzkości oczywiście nie wystarczy; konieczny jest też ktoś, kto będzie pilnował jego przestrzegania w praktyce. W doborze osób, które będą egzekwowały prawo nie można jednak popełnić największego grzechu z możliwych – nie wolno sprawić, aby wypełniania prawa naturalnego strzegła ta instytucja. która z definicji je łamie.
Jeżeli prawo naturalne znaczy cokolwiek, jeżeli naprawdę wierzymy w jego istnienie, musimy uznać, że państwo nieustannie je łamie, nawet jeśli usilnie pragnie je stanowić. Karząc przestępcę, który kradnie samochody jednocześnie łamie prawo własności właściciela auta, który do wymierzenia kary mógłby zamiast przymusowych usług państwa posłużyć się prywatną firmą. Złodziej, który złupione mienie przeznaczałby nawet na pomoc potrzebującym, wciąż pozostanie złodziejem.
Powyżej przytoczyłem zaledwie kilka najbardziej drastycznych przykładów masowych przestępstw, którymi XX wiek niechlubnie zapisał się w dziejach ludzkości. Jednakże rzeczywistość jest naznaczona o wiele większą liczbą zapomnianych krzywd i przewinień, które społeczeństwo celowo przemilcza w imię rzekomo wyższego celu, jakim jest dobro państwa. Każdego dnia spotykamy się z dziesiątkami drobnych i większych wykroczeń państwa, które w ramach ideologicznej absolucji puszczane są w niepamięć. Każdego dnia dochodzi do milionów krzywdzących decyzji administracyjnych, interpretacji przepisów dokonanych na niekorzyść obywateli, przywłaszczeń dokonanych kosztem obywateli, nadużyć i zaniechań, błędów i pomyłek. Zdecydowana większość z nich nigdy nie zostanie zbadana, nie mówiąc już o wymierzeniu kary, tylko i wyłącznie dlatego, że państwo ma zagwarantowane status ostatecznej instancji, która ma prawo się mylić.
Naukowcy świata Zachodu z nieskrywaną wyższością opisują zjawisko tabuizacji obecne w plemionach pierwotnych oraz pojawiające się w niektórych sferach społeczeństw współczesnych, lecz nigdy nie podejmują podstawowego tabu przestępstwa zwanego państwem. Jako obywatele mamy prawo mówić o konkretnych przestępstwach, których dopuszczają się pojedynczy urzędnicy, a nawet całe państwa, lecz wypowiadanie się na temat przestępstwa dokonującego się poprzez sam fakt istnienia państwa karane jest bezwzględnie.
Kara za krytykowanie państwa jako takiego polega przede wszystkim na drwinie i ostracyzmie, lecz jest niezwykle skuteczna. Teoria libertariańska jest ochoczo wyśmiewana zarówno po lewej, jak i po prawej stronie sceny politycznej, lecz najczęściej spotyka ją zmowa milczenia. Państwo jest głównym sponsorem świata nauki, więc naukowcy na ogół o libertarianizmie zwyczajnie milczą. W ten sposób wolnościowi ideolodzy są nieustannie marginalizowani jako nienaukowi i pozostający w rzekomym wielkim błędzie. Oszukiwane przez państwo masy są w ten sposób pozbawiane przywództwa, które zdolne byłoby wyrwać je z letargu.
Siła tabu w społeczeństwach pierwotnych polega na tym, że do jego przestrzegania nie są potrzebne żadne środki przymusu bezpośredniego. Instytucja tabu pochodzi ze świata religijnego i stanowi przekonanie, które każdy człowiek plemienia nosi głęboko w sercu. Odrzucenie tabu jest dla członka plemienia pierwotnego równoznaczne z postawieniem się poza wspólnotą. W identyczny sposób człowiek współczesny dokonał tabuizacji instytucji państwa. Przyjąwszy wiarę w państwowego bożka, wyraził zgodę na wrzucanie wszystkich przestępstw dokonywanych wspólnie z innymi w ramach państwa do zbiorowej luki pamięci. Pilnie dba o podtrzymywanie tabu przestępstwa zwanego państwem i z radością uczestniczy w wykluczaniu ze sfery „poważnych ludzi” wszystkich tych, którzy śmią targnąć się na fałszywy mit.
Ponieważ tabu ma źródła religijne, charakter kultu posiada także przekonanie o konieczności istnienia państwa. Uzasadniając jego istnienie, jego zwolennicy są skłonni zawiesić wszelkie prawidła, którymi kieruje się rozum, a przydawane Lewiatanowi atrybuty świadczą, że w wyobrażeniu wielu ludzi mamy do czynienia niemal z osobno istniejącym organizmem. Wiara w istnienie państwowego bożka jest na tyle mocna, że zachowują ją nawet ludzie, którzy uważają siebie samych za racjonalnych ateistów i odrzucają osobowego Boga chrześcijan. Wszystkich wyznawców tabu państwa łączy także przekonanie, że ich wiara jest w stanie odpuścić grzechy, których dopuszczają się działając w ramach państwa.
Tabuizacja państwa ma jeszcze jeden skutek: umieszczając przestępstwa państwa w luce pamięci kolejne pokolenia tworzą dla swoich następców nieustanne złudzenie toczonego przez siebie poczciwego żywota. W rezultacie przychodzący na świat człowiek dopiero po pewnym czasie odkrywa, że otaczający go świat wcale nie jest taki, jakim piszą go dorośli, lecz posługuje się bardzo użytecznym tabu, pozwalającym w dziecinnie łatwy sposób wrzucać część własnych przestępstw do społecznej luki pamięci. Ogromna większość ludzi staje się konformistami i przystaje do podtrzymywania tabu, choć oczywiście nie czynią tak wszyscy.
Państwowa luka pamięci jest przepastna, ale na szczęście istnieje do niej dostęp. Wygrzebywanie brudów, które w niej zalegają może się czasami wydawać czynnością skazaną na ponowne wrzucenie do zbiorowej luki pamięci, lecz w istocie każdy cios zadany w ten sposób państwu trafia celu. Nic nie szkodzi tabu tak, jak wypowiadanie go na głos. PAŃSTWO TO PRZESTĘPSTWO.