środa, 28 listopada 2012

Uważam Rze w rozsypce, czyli dramat pobożnych socjalistów

Niczym grom z jasnego nieba na polską cyberprzestrzeń spadła dziś wieść, że Grzegorz Hajdarowicz odwołał Pawła Lisickiego z funkcji naczelnego "Uważam Rze". Pobożni socjaliści wreszcie mają to, co chcą. Oto dotknęły ich prześladowania, które zwiastowali od momentu, kiedy chyba z rok temu ich ulubiona gazeta zmieniła właściciela. Zmianę tą nazwali czystką, choć zmieniono tylko samego naczelnego; reszta zwolniła się sama. Gdy patrzałem na listę "samo-zwolnionych" (tutaj) stwierdziłem, że tragedii nie ma. Nie będzie już Łysiaka i Wildsteina, ale za to zostanie Dorota Gawryluk i Ryszard Makowski!
Uwierzyłbym w skrajnie złe intencje Hajdarowicza gdyby na czele "Uważam Rze" postawił jakiegoś Najsztuba albo jakiegoś innego Lisa, ale nowym naczelnym została osoba zdecydowanie NA PRAWO od całego "Uważam Rze", czyli Jan Piński, który od kilku miesięcy pisuje do "Najwyższego Czasu!".
Tomasz Sakiewicz stwierdził mimo to, że Piński to na pewno człowiek Giertycha (a ostatecznie Tuska) - spisek, spisek, spisek.

Jestem w stanie zrozumieć, że Hajdarowicz to człowiek związany z lewicą i że odwołanie Lisickiego było wyraźnie polityczną decyzją, ale na jego miejsce przychodzi przecież sprawdzony wolnorynkowiec. Czy na pewno należy się go bać aż na tyle, żeby od razu odchodzić z gazety i drzeć szaty? Czy Piński zabroni pisać poważne teksty o prawdziwych problemach, a nie o Smoleńsku, i PO-PiS-ie?

Pobożnym socjalistom jednak w to graj, gdyż mają wreszcie swoje wyczekiwane długo prześladowania ze strony "reżimu Tuska". Gdzie oni się teraz podzieją ze swymi apologiami PiS-u i silnego państwa? Kto przyjmie ich teksty o "niszczeniu państwa" przez Platformę?
Tomek Sakiewicz już mruga okiem i mówi "chodźcie do mnie". - Zgadzam się - idźcie do Sakiewicza i zamieszczajcie swoje teksty na jednym portalu i w jednej gazecie. Będę miał łatwiejszą pracę przy pisaniu tego blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.