wtorek, 15 stycznia 2013

O tym, jak zostałem znieważony przez "Parkiet"

Moja książka "Historia pisana pieniądzem" sprzedaje się nieźle (w styczniu dodruk, choć pierwszy nakład był skromny). Gdyby ktoś jej jeszcze nie czytał, polecam kupić tutaj.
Jak się okazuje, czasem wpada ona w ręce bardzo dziwnych osób. Na promocji mojej książki w Warszawie zjawił się niejaki Hubert Kozieł, dziennikarz "Parkietu", który otrzymał darmowy egzemplarz, po czym napisał coś, co w zamierzeniu miało być recenzją. Ostatecznie wyszedł z tego jedynie paszkwil. (Poczytaj tutaj). (Pełen tekst dostępny za opłatą, w razie potrzeby służę skanem artykułu).

Tekst Kozieła to w zasadzie nie recenzja, lecz potok wyzwisk pod moim adresem. Aby nie być gołosłowny, przedstawię kilka ze stwierdzeń, których użył:
"Można się pośmiać z ignorancji autora"
"książeczka obfita w herezje rodem z testów gimnazjalnych"
"koślawa, ignorancja wizja dziejów"
"wiekopomne dziełko"
"autor bredni"
"smutny symbol naszych czasów"
"osoba prezentująca tak żenująco niski poziom wiedzy ogólnej"
"styl pisarski rodem z gimnazjalnych rozprawek"
no i sam tytuł "gimbusowa monetarna historia Polski"

Dlaczego, zdaniem Kozieła, zasłużyłem sobie na taką opinię? Ano dlatego, ze zburzyłem jego wizję świata, którą przyswoił sobie jeszcze w gimnazjum, na które tak bardzo lubi się powoływać. Oto lista zarzutów pod moim adresem:
- Wozinski kłamie, ze w średniowiecznej Europie był wolny rynek;
- Wozinski kłamie, że szlachecka RP była państwem totalitarnym;
- Wozinski kłamie, bo Piastowie nie byli socjalizującymi etatystami;
- Wozinski jest w błędzie, bo uważa, że w XIII w. budowano gotyckie katedry;
- Wozinski kłamie, bo II RP nie stosowała rozwiązań gospodarczych podobnych do tych z PRL;
- Wozinski daje kuriozalną receptę na kryzys poprzez postulat powrotu do rozbicia dzielnicowego.

Jakie argumenty Kozieł przedstawia na poparcie swoich zarzutów? ŻADNYCH, absolutnie ŻADNYCH. Zwraca się do czytelnika z oburzeniem, że ktoś ośmielił się zakwestionować wizję historii, którą przyswoił sobie jeszcze jako nastolatek. Jego tekst to w istocie lament gimnazjalisty nad tym, że ktoś ośmielił się zaburzyć jego dziecięcą wizję historii; że ktoś próbuje patrzeć na dzieje inaczej niż mówił tata albo pan nauczyciel. Jednakże Kozieł to bardzo źle wychowany gimnazjalista, który wylewając swoje żale jednocześnie pluje jadem i rzuca inwektywy.

Źle wychowanego gimnazjalistę powinni skarcić nauczyciele albo rodzice; w przypadku niedojrzałego emocjonalnie dziennikarza "Parkietu" - jego przełożony. Zareagowałem więc i wysłałem do redakcji "Parkietu" maila z prośbą o wyjaśnienie oraz domagając się przeprosin. Zamiast przeprosin dostałem kolejnego maila od Pana Kozieła, w którym w całkowicie sztubacki sposób powtórzył swoje inwektywy. Zdumiony tym zachowaniem wysłałem ponownie maila z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego zamiast przeprosin albo dania szansy na odpowiedź na łamach gazety dostaję kolejną obraźliwą wiadomość. Wówczas redaktor naczelny "Parkietu", Jakub Kurasz, przeprosił mnie i obiecał wyjaśnić sprawę oraz wyciągnąć wobec swego podwładnego konsekwencje. Od tego czasu minęło już sporo dni, lecz nikt z "Parkietu" nie poinformował mnie o jakichkolwiek dalszych działaniach.
Przy okazji swojego maila do mnie, Kozieł zarzucił mi, że sam obrażam ludzi na swoim blogu, więc nie powinienem być zdumiony. Jako przykład podał tekst, w którym proponowałem, aby Igora Janke wysłać do łagru, gdyż chce słabego państwa. Różnica między moim wpisem o Igorze Janke a stekiem wyzwisk Kozieła jest jednak taka, że swoje ostre nieraz opinie (nigdy nie stosuję osobistych inwektyw) wygłaszam po starannym uzasadnieniu swojego odmiennego zdania lub po przedstawieniu błędów w myśleniu przeciwnika. Tymczasem w przypadku Kozieła mieliśmy do czynienia z bezprzykładnym potokiem inwektyw i z niczym więcej.

Po takich ludziach, jak Kozieł, nie można się zresztą niczego więcej spodziewać. Z jego facebookowego profilu dowiadujemy się, że jest "nowym wcieleniem Cata-Mackiewicza", lefebrystą, a co drugi jego post to link do portalu niezalezna.pl. Na youtubie jest także filmik, na którym Kozieł maszeruje Krakowskim Przedmieściem 11/04 trzymając w ręku zdjęcie Lecha i Marii Kaczyńskich. Kwintesencja pobożnego socjalizmu. Takim ludziom nienawiść do libertarianizmu przychodzi niejako naturalnie.
Ludzie czasami piszą do mnie maile lub komentują mój blog z zarzutem, że jestem wobec prawicy zbyt ostry i że powinno się ją traktować jako sprzymierzeńca, którego trzeba tylko przekonać do wolnego rynku. Tymczasem przykład Kozieła (a także Pawła Łepkowskiego, czy też Jacka Kobusa) pokazuje, że to właśnie ja jestem bezinteresownie atakowany przez różnego rodzaju pisowców, korwinowatych zamordystów, konserwatystów, republikano-lubów i im podobnych osobników. Czy mam biernie patrzeć, jak mnie bezpardonowo atakują?

Dopóki "Parkiet" nie wyjaśni całego zajścia i nie przeprosi mnie oficjalnie za wybryk Kozieła, polecam wszystkim bojkot tego pisma.

4 komentarze:

  1. Pytanie kto w ogóle czyta ten tygodnik(?), miesięcznik(?)...

    OdpowiedzUsuń
  2. >O tym, jak zostałem znieważony przez "Parkiet"
    Powinno być:
    O tym, jak zostałem zauważony przez "Parkiet"
    Wszystko jedno co piszą byle pisali ...
    Pan Kozieł ma racje co do dwu pierwszych punktów co najmniej. Socjalizujący Piastowie to też śmiała teza.

    OdpowiedzUsuń
  3. @KC: Jeśli Pan ma jakieś argumenty na poparcie swych poglądów, chętnie się z nimi zapoznam. A w siłę negatywnej reklamy nie wierzę, bo też nie zależy mi na pustym rozgłosie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Są też pochlebniejsze recenzje Panie Jakubie.
    http://niepoprawni.pl/blog/3/recenzjahistoria-pisana-pieniadzem

    OdpowiedzUsuń

Zaakceptowane zostaną wszystkie komentarze:
1) bez przekleństw,
2) nie obrażające nikogo.